poniedziałek, 7 marca 2011

Skarpetki - debiut :)

Choróbsko nie chce mi odpuścić, więc pomyślałam, że jak chorować, to przynajmniej pożytecznie! Pierwszy raz wzięłam się za skarpetki. Pamiętam jak babcia kochana męczyła się z piętami i niechęć wewnętrzną czułam ogromną. Przemogłam się i tak powstały dla mojego lubego skarpeciochy pasiaste na próbę. O dziwo najlepiej wyszły pięty (!), średnio stopa i zakończenie. Największy problem sprawiła mi najłatwiejsza część skarpet, czyli łydka i kostka. Ale nie miałam siły ich spruć i poprawiać, więc troszkę oszukałam. Nabrałam oczek nad kostką i troszkę ciaśniej w górę przerobiłam, bo były za niskie i za luźne. Żartuję sobie, że to takie wypocone w gorączce skarpety :)  Pozdrawiam :)


4 komentarze:

  1. Witam! Naprawdę pierwszy raz robiłaś skarpety?!
    Wyszły Ci superosko! Gratuluję!
    Pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. no jak na pierwszy raz to pozazdrościć zdolności, pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  3. Skarpety fajne, trochę za krótką piętę zrobiłaś, następnym razem dołóż parę rządków :)

    OdpowiedzUsuń

** Dziękuję za odwiedziny i wszelkie opinie i uwagi! **

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...