czwartek, 31 marca 2011

Zazdroska :)

W związku z wiosennymi porządkami w kuchni postanowiłam zmienić wystrój i w ogóle cały charakter kuchennego okna. Miałam do dej pory krótką, "sztuczną"(czyli zakupioną w sklepie gotową) zazdroskę.
Zamarzyła mi się długa zazdroska (na 3/4 okna), oryginalnie ozdobiona, ale oczywiście bez przesady. Nie mam cierpliwości, ani czasu ostatnio na szydełkowanie takiego cuda. Zatem koncepcja alternatywna, czyli szycie własnoręczne. Wykorzystałam bardzo starą - tak starą, że z już z żółtym odcieniem - firankę. Ten żółty odcień okazał się strzałem w dziesiątkę. Wycięłam z niej bazę mojej zazdroski:

Kupiłam tylko 3m  szerokiej żółtej wstążki i 30cm materiału przezroczystego w kolorze brązowo-bordowym z zielonym metalicznym połyskiem. Tunel na patyk zrobiłam naszywając wstążkę obłożoną materiałem na firankę:







Z reszty wstążki zrobiłam kwiatuszki:



A z reszty materiału (30cm materiału o szerokości 1,5m  wcześniej pocięłam na trzy pasy ok. 10 cm  szerokości i oczywiście 1.5m długości) zrobiłam ozdobną listwę i naszyłam na niej kwiatki:
 Brzeg obrzuciłam ozdobnym ściegiem - niestety przerzucanie ściegów w maszynie mi  się zacięło, więc nie jest to ścieg, który chciałam wybrać, ale i tak jest nieźle:


A w całości wygląda tak:


I na oknie:

















Widać, że mam zielone ściany w kuchni :) Tak, właśnie stąd mój zachwyt zielonym połyskiem materiału. Wykończenia w kuchni mam brązowe, więc zazdroska to po prostu kropka nad "i"  mojej kuchni.
Pozdrawiam :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Kolorowo :)

Na niedzielę przygotowałam prezenciola dla bliskiej osoby i nie mogłam się pochwalić przed  wręczeniem. Prezenciol został przyjęty z uśmiechem, co dodało mi skrzydeł i sprawiło ogromną radość.  Zatem chwalę się:





Mnóstwo frajdy  sprawiła mi zabawa kolorami i mam mały trening przed "dużym" patchworkiem :)

Pozdrawiam :)

piątek, 25 marca 2011

Elementy :)

Od dłuższego czasu przymierzam się do zrobienia "czegoś" z elementów. Mam ostatnio więcej wełny "z odzysku", która jest często pocięta, więc do elementów nadaje się idealnie. Zatem zaczęłam:
Poza tym rozmyślam nad patchworkiem. Kusi mnie zrobić narzutę w wesołych kolorach. Mam już nawet bazowy materiał, do którego dołożę jeszcze inne kolory:
Skąd brać na to czas?
Aha, powstała jeszcze spódnica ze ... spodni. A dokładnie z jednej pary sztruksów, które zostały brutalnie rozerwane w trakcie użytkowania i z przetartych dzinsów:
Wracam do moich koncepcji, pozdrawiam :)

środa, 23 marca 2011

Różowo mi :)

A właściwie nie mi, tylko młodocianej! Sweterek skończony! Dziecię zachwycone i super.  Cały sweter przerobiłam oczkami prawymi, a ściągacze  lewymi i prawymi na przemian, czyli piękno tkwi w prostocie. Zresztą, ze względu na fakturę wełny, tak było najefektowniej. Znalazłam w pasmanterii guziki w idealnym kolorze, niestety na zdjęciu nie widać ich faktury. Listwę wykończeniową sweterka z dziurkami na guziki przerobiłam na szydełku. Czas na sesję zdjęciową:



 Pozdrawiam :)

poniedziałek, 21 marca 2011

Chaos :)

To był bardzo produktywny tydzień, a najbardziej weekend. Mam już "bazę" sweterka dla młodocianej. Ale będę go jeszcze przedłużać i kombinować z dekoltem. Na szczęście rękawy są idealne. Zastanawiam się też jaki rodzaj zapięcia zastosuję, ale to zależy głównie od długości, jaką sweterek osiągnie, bo zostało jeszcze sporo wełny. Następna sesja będzie na modelce.


Świętowaliśmy także urodzinki młodocianego, piłkarza naszego. Był tort w postaci piłki, tzn. każdy się domyślił ze chodzi o piłkę, bo niestety z powodu nagłej awarii urządzenia do dekoracji, rozjechało mi się trochę to ozdabianie.




Najważniejsze, że było pysznie i wesoło :)
Ciasta powstały bez korzystania z przepisów, na żywioł, takie wychodzą  najlepiej.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 14 marca 2011

Pink :)

Nowy pomysł to zamówienie mojej młodocianej. Mam różową włóczkę (z odzysku) ze sweterka, który na młodocianą był za mały. Ale! ten sweter miał miliony frędzli, które były z niepociętej włóczki!, więc w całości odzyskane i dwa dodatkowe kłębki sobie leżą. Ponieważ z młodocianą niezbyt pałamy do czystego różu, jest pomysł na fioletowe lub fuksjowe wykończenia i ozdoby. No cóż zobaczymy, na razie spróbuję zrobić formę podstawową. Wczoraj zaczęłam:
Ta włóczka daje bardzo ciekawą fakturę :)

Dziękuję za wsparcie i opinie do szarego swetrzyska, Pozdrawiam :)

niedziela, 13 marca 2011

Swetrzysko :)

Skończyłam nareszcie sweter szary. Wielki wyszedł, długi - jak lubię. Wykończenia zrobiłam z grubszej wełny - domieszałam kolor czarny - troszkę ciekawiej to wygląda.  Zaryzykowałam wzorek - paski ukośne. Założyłam pod sweter czerwoną koszulkę, więc na zdjęciach będzie widać  te paski:


















Acha, Gugu droga skarpetki robiłam naprawdę pierwszy raz :)

A teraz do kolejnego pomysłu: Gotowi! Start!      Pozdrawiam :) 

czwartek, 10 marca 2011

Coraz lepiej :)

Nareszcie pokonałam choróbsko :)  Ku mojej radości nie mam alergii na włóczki, sweterki i mocherki :) Nareszcie mogę bezkarnie wrócić do wykańczania szarego swetra. Za radą niektórych blogowiczów odwiedziłam sklepy z używanymi rzeczami i... o radości!!!   Znalazłam swetry kolorowe z wełny nieciętej  (po 3 zł za sztukę). Do tej pory nie mogę uwierzyć: 3.5 kg wcale niezmechaconej, niezniszczonej, idealnej dla mnie początkującej wełny - tylko spruć trzeba, ale to nic :) Wszystko na dobrej drodze. Od jutra wełniana zabawa. Pozdrawiam :)

poniedziałek, 7 marca 2011

Skarpetki - debiut :)

Choróbsko nie chce mi odpuścić, więc pomyślałam, że jak chorować, to przynajmniej pożytecznie! Pierwszy raz wzięłam się za skarpetki. Pamiętam jak babcia kochana męczyła się z piętami i niechęć wewnętrzną czułam ogromną. Przemogłam się i tak powstały dla mojego lubego skarpeciochy pasiaste na próbę. O dziwo najlepiej wyszły pięty (!), średnio stopa i zakończenie. Największy problem sprawiła mi najłatwiejsza część skarpet, czyli łydka i kostka. Ale nie miałam siły ich spruć i poprawiać, więc troszkę oszukałam. Nabrałam oczek nad kostką i troszkę ciaśniej w górę przerobiłam, bo były za niskie i za luźne. Żartuję sobie, że to takie wypocone w gorączce skarpety :)  Pozdrawiam :)


wtorek, 1 marca 2011

Kolczykowo :)

Wczoraj wymyślałam kolczyki dla Młodocianej, która jak każda nastolatka uwielbia nowości, szczególnie w wesołych kolorach. Efektem tej twórczej inwencji są kolczyki następujące:


Realizuję w międzyczasie kolejne projekty włóczkowe własnego pomysłu, ale o tym w następnym poście. Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...