środa, 2 lutego 2011

Zaczynamy :)

Szycie i robótki wszelakie nigdy nie sprawiały mi problemu. Godzinami obserwowałam babcię robiącą na drutach, czy szydełku i tak jakoś samo mi to weszło do głowy. Podobnie z szyciem, tylko tym razem to zasługa mojej mamy. A więc dziergam, drutuje, szyję, bo nie ma nic przyjemniejszego , niż robienie takich prezentów własnoręcznie.

Koncepcja pierwsza. Wczoraj zobaczyłam wiosnę!
Co prawda była w sklepie, taka na sprzedaż, ale jednak. Wiosnę zakupiłam i  przyniosłam do domu, oto ona:




Razem z wiosną pojawiło się natchnienie, bo moja młodociana zażądała nowych kolczyków. Najpierw miały być serduszka, ale  w duszy zagrała muzyka i ostatecznie stanęło na kwiatkach.
I są kwiatuszki:
Troszkę wcześniej powstały serwetki zapowiadające wiosnę, takie jakby przeczucie:


I jedna o tendencjach nieco walentynkowych (to te tendencyjne kolory ;)):
  
Wszystkie serwetki maja ok. 40 cm średnicy i wywołują radosne uczucia :). 


4 komentarze:

** Dziękuję za odwiedziny i wszelkie opinie i uwagi! **