Moherowe jajka :)

Dziś wielkie świąteczne przygotowania: gotowanie, sprzątanie. Ale starczyło jeszcze czasu na ozdoby jajeczne :)
W tym roku jajka występują w ozdobach zrobionych na szydełku: 
 

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam wiele radości i spokoju. Niech Każdy zostawi gonitwę dnia codziennego i zajrzy w siebie :)   Pozdrawiam :)

Elementy, cz. III :)

Powolutku, w wolnych chwilach powstają kolejne elementy:

Hmm, trochę za różowo się robi! Koniecznie muszę pomyśleć o urozmaiceniu kolorystycznym, pozdrawiam:)

Narzuta :)

Zaczęłam szyć patchwork. Powstała kolorowa narzuta dla młodocianej. Bałam się bardzo, ale w sumie nie było aż tak ciężko, za to bardzo czasochłonnie. Szło powoli, bo pierwszy raz i nie chciałam pruć :)

Na początku były kwiaty, potem doszły kolory :)






Narzuta ma pikowaną podszewkę, ale i tak zastanawiam się, czy przepikować tak z grubsza prawą stronę dla wzmocnienia szwów, bo jak dzieciaki zaczną to eksploatować to... cóż, mamy wiedzą o co chodzi :)
 I wreszcie na "księżniczkowym łóżku":
Pozdrawiam :)

Kapelusz :)

Dosyć chłodno jak na połowę kwietnia. Pojawił  się problem z nakryciem głowy dla młodocianej. Bo na zimowe czapki za ciepło, bez czapki za zimno, a wiosennej nie mamy (jeszcze). Pojawiła się koncepcja kapelusza.
Ja:                   -Może dżins wykorzystamy (jak zwykle ze starych spodni).
Młodociana:    -Ale nitki mają być i wisieć na wierzchu :).
Ja:                   -OK, jak se pani szanowna życzy!
To do roboty :) Udało się troszkę tej robocizny udokumentować. Kapelusz powstawał dosłownie z resztek i ścinków:

Przypinanie ronda szpilkami

Po lewej ścinki i łaty, z których powstawał kapelusz, a kolory są niebieskie - dziwne te zdjęcia :)










Troszkę przypomina to nakrycie głowy szalonego kapelusznika. Na tym etapie zrezygnowałam z usztywnienia ronda :) Od spodu rondo jest kwieciste. Sam dżins wyglądał dość monotonnie.









A tutaj robię ozdobnego kwiatuszka, a młodociana wyżywa się fotograficznie :)
W środku drewniany koralik malowany w kwiatki :)
I wreszcie:  
Uuu, nie widać koralika...

I z tyłu koralik...

Ta sesja była bardzo nużąca. Idziemy spać :)  Ale! Tu widać koralik :)
No cóż, wracam do elementów, pozdrawiam :)

Elementy, cz. II :)

Powstają kolejne elementy, a te które pokazywałam we wcześniejszym poście, rozbudowują się.  Słuszne były Wasze wcześniejsze komentarze: z elementów powstanie coś w rodzaju kocyko-narzuty :)  Dziś prezentuje dotychczasowe postępy. Można się już zorientować w kolorystyce. Ale ponieważ ostatnio przybyło mi wełnianych skarbów, więc rozważam dołożenie jeszcze jednego, czy trzech...  kolorów  :)
Dziś zdjęcie komórką, więc jakość niestety...
Pozdrawiam :)

Klucze :)

Mam zazwyczaj sporo kluczy przy sobie i jak się spieszę, to moja torebka brzmi jak solówka szalonego perkusisty. Koniec z tym! Teraz chodzę po cichutku :) Zrobiłam małe etui na klucze:

Guziczek także zrobiony na szydełku

Wewnątrz jest "pętelka", do której można przypiąć klucze
Tu obok linijki
 Pozdrawiam :)

Kolorowo, cz.II :)

Troszeczkę ostatnio zamilkłam i jeszcze jakiś czas będę milczeć, ponieważ prucie i odzyskiwanie wełny idzie mi baarrdzoo powoli :)  Przymierzam się też do od dawna zapowiadanej narzuty patchworkowej, w każdym razie posiadam już wszystkie elementy składowe i lada dzień zacznę :)

Tymczasem na specjalne zamówienie przyjaciółki mojej serdecznej powstał specjalny zastaw kuchenny, duża łapka i mała rękawica:


Pozdrawiam :)

Kartonowo :)

Przybywa włóczki z rozpruwanych sweterków, ale miejsca nie przybywa. Pozbierałam więc  puste kartony po butach, stare torebki po prezentach, klej, taśmę  i... zrobiłam sobie "szuflady" na nowe zasoby bezcennych mocherków :)

Stoją dzielnie poukładane na ostatniej wolnej półeczce i wyglądają jak... prezenty :)
Serdecznie dziękuję za wpisy i miłe słowa pod postami. Dodajecie mi skrzydeł. Pozdrawiam :)