sobota, 21 listopada 2020

Swetrzycho :)

 Swetrzycho powstawało bardzoooo dłuuugo 😀

Bo brak czasu, weny, wełny, pomysłu na ciąg dalszy. To nie była praca zaplanowana. Najpierw chciałam zacząć od pleców robionych w koło, ale jakoś mi nie szło. Postanowiłam zacząć od góry. Najzabawniejsze: gdy zaczęłam, to nie byłam pewna, czy to na pewno będzie góra, czy dół 😀 I tak miałam przez większość swetrzycha.  Jest zrobione w całości, bez szyi, kaptur wyskakuje z rękawów. Jest cudownie długi i obłędnie ciepły, taki kocyk na zimowe popołudnia, ummm.

Zdjęcia o różnych porach dnia, wełna bardzo gruba z sieciówki - druty nr 5, wzór to prawe-lewe oczka na przemian na całej długości (dzięki temu może być dwustronny).

Swetrzycho nie ma zapięcia, dlatego trzymam na zdjęciach ręką, Może sprubuje z paskiem? Powinno dać rade 😀










A tu w tym kapturze wyglądam jak giermek 😄

Pozdrawiam   :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

** Dziękuję za odwiedziny i wszelkie opinie i uwagi! **